Miniaturka by Caenter.
Dla Wilka :')
Snape od dawna zastanawiał się co ma zrobić ze swoim życiem. Doskonale zdawał sobie sprawę, że się nie zmieni, nie będzie miły i potulny, nie będzie na każde skinienie, nie założy rodziny i nie znajdzie "Tej Jedynej". Bo jego jedyna prawdziwa miłość umarła. Wiedział, że Lily kochała go na swój sposób, po części - ale zawsze...
To bardzo dziwne, ale naprawdę można kochać kogoś przez całe życie. Niezależnie od tego, jak daleko znajduje się ukochana osoba, jej wspomnienie zawsze nosi się w sercu. Nie można nic na to poradzić. Miłość zawsze przychodzi w odpowiednim momencie i zawsze odchodzi w nieodpowiednim - to cena za szczęście. Nie można być szczęśliwym przez całe życie. Pytanie tylko, czy przez całe życie można być smutnym?
To trudne - od tak sobie przestać być skorupą, wrakiem człowieka. Severusowi chyba jednak to nie przeszkadzało. Ten człowiek wręcz uwielbiał żyć smutku i rozpaczy, bo było to jego częścią. Sam zainteresowany zdawał sobię sprawę, że brak dla niego jakiej kolwiek nadzieji i pomocy ze strony drugiego czarodzieja.
No... może Dumbledore.
Ten człowiek niesamowicie wkurzał Snape'a. Totalny gryfon - uparty jak osioł i do tego na starość zwariował. Mimo wszystko Profesor Snape jedynie w nim miał oparcie. Jedno było dla niego wiadome (Ale na głos by się Severus nie przyznał) Dumbledore zawsze miał rację w sprawach miłosnych - wszystkich ludzi potrafił uparcie wyswatać i zawsze wychodziło im to na dobre. Jedynie Snape był wyjątkiem. Ile razy Albus umawiał go na jakieś durne, niepotrzebne randki? No ile?! Cały czas twierdził "Następna będzie fajniejsza, zobaczysz".
To wtedy, gdy myślał, że gorzej być nie może zaczynała się burza problemów.
Szczerze mówiąc Nietoperz nigdy by się na to nie zgodził, ale przysięgał słuchać się dyrektora Hogwartu oraz po prostu chyba zaczynała mu doskwierać samotność (ale tylko chyba).
Albus miał genialny plan; od lat nie udawało się mu wyswatać Severusa. Postanowił więc, że urządzi wycieczkę klas 6-7 w góry na 3 dni. Oczywiste było, że wyśle tam Severusa i... niespodzianka, wszystkie żeńskie istoty uczące w hogwarcie.
Liczył na to, że jeśli owy plan się uda dostanie miano swatki doskonałej.
Hmmm... na starość mu się chyba coś poprzestawiało...
Trudno! W końcu tylko wariaci są coś warci.
Stwierdził, zjadł kolejnego dropsa i ruszył przed siebie dziarskim krokiem zupełnie nie pasującym do tak w duszy smutnej i samotnej osoby...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz